Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 31,154
Liczba wątków: 67
East of Eden wszyscy chwalą, ale ponoć to kolejny przykład nie mający nic wspólnego z oryginałem, tylko podpinający się pod znany tytuł, żeby móc opowiedzieć o babie. Czemu mnie to nie dziwi.
08-10-2026, 14:47
Uzurpator
Liczba postów: 1,534
Liczba wątków: 7
w ksiazce kluczowa dla fabuly jest rozkmina teologiczna o wolnej woli, oparta na tlumaczeniu jakiegos slowa z Biblii. Niech zgadne - w East of Netflix tego nie ma?
Youniverse
08-10-2026, 15:01
Stały bywalec
Liczba postów: 2,226
Liczba wątków: 15
East of Eden
Najlepszy Netflix w historii jaki powstał do tej pory moim zdaniem, a dobre czy extra oceny to nie fejk! Ale ostrzegam, to jest kawał zajebiście ciężkiego, depresyjnego, kurewsko chłodnego i mega powolnego kina. Że to w ogóle jest Netflix, to aż nie wierzę. Ba, nawet jest tak start zrobiony, że pierwsze 4 sekundy Netflix wycina i jego logo nie pojawia się w kolejnych odcinkach albo dosłownie miga na ułamek sekundy.
Bazujący na książce serial opowiada historię rodu Trasków, od apodyktycznego ojca, przez jego synów, aż po wnuki. Bracia Adam i Charles, wychowywani przez kłamliwego sukinsyna rozdzielają się na lata, aby zjednoczyć się nad zmasakrowaną pannicą Cathy, która natychmiast ich poróżnia. Film jest tak podzielony, że każdy odcinek opowiada inny segment. E2 to Cathy, którą poznajemy od młodości; rola poszła do Florence Pugh, dopasowano ją doskonale i ona snuje swoją opowieść, zaś sam E2 na spokojnie mógłby być stand alone filmem. Scenariusz bardzo, ale to bardzo dobrze przechodzi przez kolejne etapy w żuciu Florence, kreując ją "niby" na silną i niezależną, ale pod warstwą tej fasady kryje się pi3rdolnięta ale przebiegła socjopatka, która swoją karierę buduję na stosie trupów. To, jak ona manipuluje otoczeniem jest aż dyskomfortowe w oglądaniu, a zasługa reżysera w powolnym ukazywaniu jej misternych działań jest wielka, podobnie jak sama rola Pugh.
Z kolei losy Adama i Charlsa idą na bok, ale pojawiają się, gdy trzeba, zwłaszcza w E5 "Departure" jego postać, tragicznie zakochana w j3bniętej żonce pokazuje, jak bardzo chłop potrzebował miłości i zrozumienia i jak przerzucił swój chłód na synów. towarzyszy mu w życiu farbowany chińczyk Lee, który jest zastępstwem za żonę, ale gdy odchodzi, Adam jest już trupem wewnątrz.
Nie mogłem obejrzeć jednym ciągiem, bo akurat postać Cathy jest mi znana z życia, i tak jak Cathy zostaje zmasakrowana kamieniem, tak z chęcią (gdyby to było legalne!) jedną kurv3 bym tak potraktował, bo to co widziałem na ekranie widziałem na żywo i powiem, że rozumiałem i Adama i Charlesa, ale też nawet Lee i Samuela (świetna postać zagrana przez Ciaran Hindsa).
Jedyną wadą jest aspekt techniczny, czyli aktualnie modne wypranie z kolorów, a może i ten chłód pasuje do historii i jest to zabieg celowy. Nie mniej aktualnie to top z Netflixa ale depresja po obejrzeniu jest wielka. Rzadko filmy działają mi tak na psychę ale ten mini serial dosłownie mnie zdewastował. Ocena: 9,5/10
(08-10-2026, 15:01)Bartholomew napisał(a): w ksiazce kluczowa dla fabuly jest rozkmina teologiczna o wolnej woli, oparta na tlumaczeniu jakiegos slowa z Biblii. Niech zgadne - w East of Netflix tego nie ma?
Nie zgadłeś :D Jest najpierw podbudowa do tego wątku, nawiązanie do Kaina i Abla i grzechu, w wykonaniu Samuela (Ciarian Hinds) a podczas nadawania imion dzieciom jest cała sekwencja z tłumaczeniem "możesz, nie musisz". Co zresztą ma wpływ na Adama i jego dalsze kroki, zwłaszcza po tym jak Samuel, ciut później mówi Adamowi, że może mu dać lek, który go albo uleczy albo zabije i co wybiera (swoją drogą, zajebista scena w wykonaniu Hindsa, rzeźnia).
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
08-10-2026, 17:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-10-2026, 20:00 przez simek.)
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 7,112
Liczba wątków: 83
"Below" (W głębinach), 2026, Netflix.
Czyli w dość dużym skrócie i uproszczeniu "Bestia" Blecknera (ta na podstawie powieści Benchleya) w sporo słabszej, współczesnej i proekologicznej wersji. Fabuła typowa dla kina spod znaku animal attack - w nadmorskim miasteczku zaczynają ginąć łodzie z ludźmi na pokładzie, okoliczne ryby i inne położone w obrębie wody rzeczy żywe i martwe, które kończą no właśnie, w paszczy jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego (do czasu) mieszkańca głębin. A że zbliża się coroczny festyn to trzeba poradzić sobie z tym zagrożeniem jak najszybciej, żeby okoliczna gawiedź mogła dalej zarabiać dolary. Na łowy w celu ubicia stwora rusza ekipa śmiałków, na czele z okolicznym rybakiem... Nie no, śmieję się trochę, bo fabularnie zmierza to w ciut innym kierunku niż kultowe "Szczęki", z którego to ten nowy serial Netflixa sporo czerpie, ale też bez przesady. Mimo wszystko trochę niespodzianek się tutaj znajdzie i nie jest to takie do końca oczywiste jakby się początkowo wydawało.
Ogólnie jest w tej historii kilka fikołków fabularnych i zaskoczeń, ale raczej nie ma też tutaj liczyć na coś porywającego i oryginalnego w tym zakresie. Wszystkie te tropy bowiem gdzieś już widzieliśmy (a przynajmniej ja jako fan podgatunku widziałem) niezliczoną ilość razy w takich produkcjach jak te dwie wspomniane przeze mnie na początku ale i choćby w "Mackach" Ovidia G. Assotinisa (nie wybaczę twórcom, że załadowali na początku fajną strzelbę Czechowa nawiązującą właśnie do tego filmu ale ostatecznie nigdy z niej nie wystrzelili), czy, o dziwo, australijskim "Dark Age" (trzeci akt tej opowieści jest tonalnie ciut zbieżny), "Uwolnić orkę" a nawet znajdziemy tutaj trochę straszenia rodem ze skośnookich filmików grozy opowiadających o duszkach ukrytych w różnych sprzętach RTV i AGD, co już tak do gustu mi nie przypadło.
Całość jest dość bezpieczna mniej więcej do 5 odcinka (epizodów jest łącznie 6), w którym następuje pewna fabularna wolta mająca wpływ na ton zakończenia, które dostajemy chwilę po niej. Nie jest to nic niesamowitego czy jakoś wielce odkrywczego ale zmienia wydźwięk serialu i z horroru/thrillera (kilka początkowych scen gore mnie zaskoczyło) przechodzimy w klimaty bardziej przyjazne dzieciom, że tak to ujmę żeby niczego za bardzo nie zdradzać - dlatego jeśli ktoś liczy na nieustającą grozę czy jakieś niesamowite napięcie wynikające z walki o przeżycie z głębinowym zagrożeniem to raczej nie ten adres i może się srodze rozczarować. Osobiście nie miałbym nic przeciwko takiemu zabiegowi, gdyby jakoś lepiej to wszystko ze sobą zagrało a tak zamiast końcowej bomby dostajemy wystrzał z kapiszona i wykład o złożoności życia morskiego. Co w sumie mogę z drugiej strony też pochwalić, bo przyznam się bez bicia, że nie tego się spodziewałem.
Efekty raczej kiepskie a i scen z morskim potworem zbyt dużo tutaj nie ma, dużo częściej od niego będziemy podziwiali komputerową górę lodową wklejoną średnio na jeża w filmowy krajobraz. Widać, że budżet poszedł w tym wypadku bardziej na płace dla aktorów, bo kilka znanych twarzy się tutaj pojawia, że wymienię choćby grającego główną rolę Josha Hartnetta, który wciela się w tutejszego odpowiednika Whipa Daltona. I choć nie posiada on charyzmy Williama Petersena to radzi sobie całkiem nieźle i klepie te swoje dialogi z nowofundlandzkim akcentem całkiem dźwięcznie - a czy jest to choćby zbliżone do rzeczywistego akcentu jakim posługują się tamtejsi mieszkańcy pojęcia nie mam, ale słychać, że nie jest to gadka gościa nabywającego owoce morza w rybnym, także mnie kupił.
Pojawia się tutaj także Mackenzie Davis, którą od czasu "Halt and Catch Fire" (przy okazji polecam jak ktoś nie widział, mocno niedoceniony serial) lubię także tyle, a i gdzieś w tle przewija się raczej niewykorzystana, znana z dwóch części "Gatunku" Natasha Henstridge, która tym razem cycków niestety nie pokazuje, bo to zupełnie inna opowieść a i trzeba przyznać, że i wiek już nie ten, choć biorąc pod uwagę jej rozmaite rówieśniczki po różnych "poprawiających" wygląd zabiegach nie prezentuje się ona jeszcze jakoś przesadnie dziwnie i jak najbardziej przypomina samą siebie z czasów świetności. Fani "Stranger Things" pewnie ucieszą się jeszcze na widok Charliego Heatona, ogólnie rzecz biorąc obsada jest tutaj całkiem niezła i nikt jakoś szczególnie nie działa na nerwy czy odstaje.
Zrealizowane jest to całkiem porządnie (pomijając wspomniane nieszczęsne efekty komputerowe morskiego zwierza), ładne są zdjęcia a i color grading nie kłuje w oczy tak jak to miało miejsce w przypadku zwiastunów - myślałem, że będzie pod tym względem zdecydowanie gorzej. Przyjemna jest też muzyka a i kilka standardów piosenkowych w napisach tutaj znajdziemy. Oczywiście i pod tym względem nie jest to nic wybitnego ale spełnia jak najbardziej swoje zadanie. Przyznam szczerze, że robotę robi tutaj też ilość odcinków, bo nie jest to jakoś przesadnie rozmemłane i niepotrzebnie rozciągnięte przez co raczej nie nudziło, choć jeśli ktoś nie lubi takich opowieści to może uważać zupełnie inaczej. Ja osobiście obejrzałem to na raz i choć nie mam ochoty więcej do "Below" wracać to jako taki serial na jeden wieczór sprawdza się on nieźle.
I taka to właśnie jest ta najnowsza, październikowa propozycja od Netflixa - nic niesamowitego i szczególnie oryginalnego w tych ichniejszych głębinach nie odkryjemy ale też nie jest to całościowo jakoś przesadnie złe - ot, taki typowy średniaczek z małym plusem ode mnie za tematykę. Niech każdy sam zdecyduje czy chce tracić wieczór na oglądanie akurat czegoś takiego czy może woli się wybrać w tym czasie na owoce morza do jakiejś knajpy. Ja jako koneser takich filmowych dań mogę od siebie jeszcze dodać, że raczej po "Below" jutro chorował ale też i jakoś długo rozmyślał nie będę. "Spożyłem" toto na raz, prawdopodobnie było lepsze od popularnej ostatnio mrożonej pizzy z Żabki za 25 zeta ale to tyle - żadnych cudów na kiju tutaj niestety też nie uświadczymy.
6/10
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
09-10-2026, 02:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2026, 19:41 przez slepy51.)
PapaBoomer
Liczba postów: 13,539
Liczba wątków: 1
Oglądałem, mniej niż zero, rozczarowanie jak nie wiem co.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
14-10-2026, 10:11
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,450
Liczba wątków: 6
Dla mnie całkiem spoko, obok motywów że "Szczęk" trochę mi zapachniało "Megalodonem" i "Godzillą" Emmericha. Największą zaletą jest mylenie tropów, raz się myśli że to pójdzie w "dorwać potwora" a raz że to jednak jakieś mistyczne horrory w stylu Lovecrafta. No i Nowa Funlandia jest piękna a "rybackie" klimaty całkiem wyszły. Dla mnie 7/10.
20-10-2026, 22:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-10-2026, 22:48 przez Rozgdz.)
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 7,112
Liczba wątków: 83
Do "Godzilli" Emmericha to tam raptem jedna scena mocno nawiązuje (ta z rybakiem na molo) a do "Meg" pojęcia nie mam bo ten film był tak chujowy, że wyparłem go z pamięci. No chyba, że masz na myśli "Shark Attack 3: Megalodon" ale do niego żadnych odwołań niestety też nie zauważyłem a szkoda, bo mogliby przynajmniej jeśli chodzi o dialogi sporo dobrego z tamtego filmu wyciągnąć:
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
20-10-2026, 23:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-10-2026, 23:28 przez slepy51.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,450
Liczba wątków: 6
Ten cały statek badawczy z milionerem i batyskafem (i nurkowanie w batyskafie) wydały mi się wzięte z Megalodonów że Stathamem :p Z "Godzillą" Emmericha jeszcze skojarzyła mi się scena jak wojskowi planują atak i jest tam Mackenzkie Davis jako odpowiednik Brodericka.
No i ten cały wątek z gniazdem i jajami też mi się wydał wzięty stamtąd.
20-10-2026, 23:45
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 7,112
Liczba wątków: 83
Tyle tylko, że to wszystko o czym piszesz było dosłownie wzięte z "Bestii" Blecknera z 1996 roku dlatego napisałem wcześniej, że to taki bardziej współczesny, dużo słabszy i proekologiczny remake tamtego serialu. Gniazda i jaj co prawda nie było (tutaj cykl rozrodczy kałamarnicy jest przedstawiony bardziej akuratnie niż tam) ale też był motyw, że głowonóg przypłynął do Graves Point żeby się rozmnożyć, mieliśmy naukowców, którzy zginęli w batyskafie w bliźniaczej scenie do tej z serialu Netflixa, ba, nawet bohater grany przez Hartnetta to praktycznie kalka Whipa Daltona, w którego wcielił się Petersen, o czym zresztą też pisałem. Nawet motyw z pierwszego odcinka, jak jego syn popłynął po lód z konkurencyjnym rybakiem wbrew woli ojca jest przeniesioną praktycznie jeden do jednego wersją tego, jak w "Bestii" najlepszy przyjaciel Whipa Mike wypłynął wbrew jego wiedzy z Lucasem Covenem (świetny Larry Drake) - motywacja jest ciut inna, bo tam chodziło o jego problemy finansowe spowodowane "działalnością" wielkiego kalmara ale już samo to, jak te sceny się ostatecznie rozegrały i ich zakończenie to totalna kalkomania miniserialu sprzed 30 lat.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
Wczoraj, 00:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj, 00:09 przez slepy51.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,450
Liczba wątków: 6
Czyli "Bestia" ląduje u mnie w folderze "do obejrzenia":p
Wczoraj, 07:00
|